Czarny rynek a szara strefa

Ministerstwo finansów zamyka się najróżniejszych form, aby ograniczyć szarą strefę i pobrać należne opłaty. Jedną spośród nich stanowiła kampania społeczna, promująca wśród konsumentów żądanie wydania paragonu po zakupie produktu albo usługi. Trudno powiedzieć, na ile ta walka była funkcjonalna: Polacy cały czas traktują fiskus bardziej jako naszego przeciwnika niż sprzymierzeńca, więc gotowi są raczej machnąć na zabieg paragonu ręką niż zażądać przekazania go. Nie tworzymy nawyku zbierania wszystkich dokumentów, żeby móc do nich w każdym momencie wrócić, jaki możemy obserwować chociażby wśród Skandynawów.

Paragon fiskalny ma dla nas kolejny, niepotrzebny papierek, który będzie zaśmiecał nam kieszenie. Po co zresztą przechowywać paragony, jeśli są drukowane na takim papierze i takim tuszem, że po dwóch tygodniach nie widać, co pierwotnie istniałoby na nich napisane? Można mieć wątpliwości co do skuteczności tego gatunku akcji, ministerstwo wpadło a na pomysł, który obecnie w naturę Polaków wstrzelił się znakomicie, czyli loterię paragonową. Po zrobieniu zakupów za minimum 10 zł i wzięciu paragonu z drukarki novitus hd e,  każdy mógł zapisać się na ścianie internetowej oraz zdobyć udział w losowaniu samochodu. Zwycięzcę loterii oczywiście odwiedziła telewizja publiczna. Uważam że takie posunięcia mają o moc więcej sensu, niż powtarzanie do znudzenia "weź paragon fiskalny, nie pozwól okradać państwa". Polacy nie lubią jak się ich poucza - to że jedna z najbardziej wysokich stron naszego umysłu. Nie odpowiednio działa także na nas metoda kija - przekonały się o tym rady komunistyczne, gdy w obliczu represji opozycja nie lecz nie rozproszyła się, ale skonsolidowała i doprowadziła do ostatecznego zwycięstwa. O znacznie dużo od kija powtarza się działać marchewka, jak np. nadzieja na wygranie samochodu. Sam poczułem to na naszej skórze, gdy dokonując zakupy w sklepie otrzymałem kartę pozwalającą na otrzymywanie punktów za każdy zakupiony produkt. Problemy ważna było po zamienić na nagrody rzeczowe. Starałem się to dokonywać zakupy w obecnym odpowiednio sklepie, mimo, że by do niego dotrzeć musiałem przejść pieszo około trzech kilometrów. Zrezygnowałem właśnie wtedy, gdy zorientowałem się, że aby uzyskać cenną nagrodę, musiałbym spełniać zakupy w współczesnym pomieszczeniu przez długie lata. Dokładnie naprawdę reaguje na Polaków obietnica nagrody.